c.d.
- Ja wam mówię, coś tam się dzieje - Omi próbował przekonać resztę drużyny wskazując na kryptę - tak mówi mój Instynkt Tygrysa!
- Dobra, zobaczyć nie zaszkodzi - odpowiedział Clay
Podbiegli do wejścia. Magazyn z SGW był otwarty. Znaleźli też wilgotną szmatę. Otwierając drzwi, zobaczyli uaktywnione schody i chodzącą jak pijana dziewczynę z wiadrem na głowie.
- Yyy .. Marit? - zdziwił się Omi
- Głowa mi utknęła w wiadrze! Pomóżcie!!!
Rai podszedł do tego dziwaka i jej zdjął.
- Jak dobrze znowu wszystko widzieć - odetchnęła z ulgą
- Co tu się stało? - spytała się Kimiko przyglądając się podpalonej podłodze i brudnym ścianom
- No bo .. okradziono nas.
Wojownicy zeszli po stopniach na dół i otworzyli wszystkie szuflady. Faktycznie, brakuje kilku.
- Nie ma: Pałeczek Przemiany, Czarnego Żuka, Skrzeli Hamachi i Języka Saipinga - wyliczał Clay
Kim poczuła coś zimnego pod nogami.
- Zobaczcie co znalazłam!
- Nóż Tnacz! Przecież Wuya go zdobyła - Raimundo już nic nie rozumiał
Wszyscy spojrzeli na boginię. Ta wzięła głęboki oddech i zaczęła opowiadać:
- Gdy szłam do magazynu, usłyszałam jakieś hałasy stąd. Poszłam to sprawdzić. To była Wuya! Uciekała z Shen Gon Wu!
- Nie powstrzymałaś jej? - przerwał jej Clay
- Próbowałam, ale ...
Opuściła głowę.
- No, nie udało mi się.
- Przecież ona jest po części pozbawiona swej mocy! Miałaś duże szanse na zwycięstwo - odpowiedział Omi
- Wiem, ale ... ona dużo biła i kopała. Nie miałam oka ...
- Nie umiesz kung-fu? - spytał się wprost Rai
- Czego?!
- Kung-fu. Sztuki walki .
- A skąd mam niby umieć?! W Sparcie uczymy się tylko władania bronią na wypadek wojny, a nie takiego czegoś!
Przyszedł Dojo i mistrz Fung.
- Dzieci, jeszcze nie wykąpani?
- Kilka Shen Gong Wu zginęło - mruknął Dojo, przyglądając się szufladom
- Wuya zabrała, tylko czemu akurat te? - zadał pytanie Omi
Nawet mistrz i smok nie znali na nie odpowiedzi. Jedno było pewne: wiedźma coś kombinuje.
- Nie mamy chwili do stracenia! Musimy się dowiedzieć, co kombinuje Wuya! - wykrzyknął przywódca
- Jakiś plan, "szefie"? - spytała się ironicznie Kimiko
- Poszukajmy jakichś wskazówek w zwojach. Na pewno tam coś będzie. Szykuje się zarwana nocka, kochani!
- Tia, i powiedział to największy niedźwiedź w lesie - zakpił sobie Clay
Wojownik Shoku spojrzał wzrokiem bazyliszka na kowboja.
Tymczasem Omi do Marit:
- Marit, doskonale rozumiem twój ból po przegranej walce z Wuyą.
- Nie przypominaj mi tego.
- Wiem jednak, że chętnie byś się na niej zemściła.
- O co ci chodzi?!
- Wiadome było, że jej nie pokonasz. Nawet nie jesteś mniszką Xiaolin. Nie chodzi mi o to, żebyś nią została, tylko powinnaś poszukać dobrego trenera kung-fu.
Malec, zamiast ją pocieszyć, tylko ją denerwował.
- Całodniowe treningi, nowe sztuczki, praktyczne porady i najlepszy nauczyciel!
- Czyli?
- Głupie pytanie. Wiadomo, ze chodzi o mnie!
Bogini się wkurzyła.
- Czego wy ode mnie chcecie?! - tupnęła nogą - Było, minęło! Po co mi to jeszcze przypominacie?!
- Ale my prze ...
Nie dokończono zdania, bo wyszła z klasztoru. Za nią zawiał silny wiatr.
- Eh ... stara, do ... - próbował coś powiedzieć Clay, ale wszyscy spojrzeli na niego pytającym wzrokiem - Stara, niedobra Marit!
- Nie idźmy po nią. Minie jej. Poza tym, mamy przecież robotę! - odparł Rai
Tymczasem Wuya triumfalnie weszła do pałacu Chase'a.
- Zobacz! - wykrzyknęła u progu i zaprezentowała swoje łupy - poszło jak po maśle!
- I tak ci się nie uda.
- Jeśli myślisz o tej nowej, to nic z tego! Kompletnie nie zna sztuk walki, a jak się zdenerwuje, to nic nie zrobi!
- Oj, żebyś się nie zdziwiła!
- I vice versa!
- Skoro tak, to gdzie masz Nóż Tnacz?
Wiedźma spojrzała na siebie. Potem na łupy. Nie ma!
- A-a-a-le ... jak to?!
Jaszczur się zaśmiał złośliwie.
- Hah, wykiwała cię!
- Odbiję to sobie! - syknęła przez zęby czarownica i poszła do swe komnaty
c.d.n.