Odcinek II - "Kawałek serca"
W przeprowadzce Marit do innego pokoju pomogła Kimiko. Teraz mieszkała tuż obok sypialni Omiego.
Dziewczyny się rozpakowują. Japonkę jednak coś innego zaskoczyło: brak ubrań (oprócz tej zielonej sukienki i koszuli nocnej).
- Marit, ty nie masz ubrań?! - spytała się wprost
- Mam - wskazała palcem na siebie - przecież goła nie jestem.
- O nie nie nie! Idę po Złote Pazury Tygrysa. Wyruszymy do centrum handlowego!
Greczynka nie znała takiego miejsca:
- Gdzie?
- Do centrum handlowego. Nie możesz chodzić tylko w jednej sukience. Wybierzemy coś dla ciebie.
- Czyli to jest agora?
- No ... powiedzmy.
Zgłosiły swój zamiar Doju i zniknęły z klasztoru.
Centrum handlowe. Ponad 200 sklepów. Wystawy, manekiny itp. I, oczywiście, tłum ludzi.
- Dziwna ta agora - podsumowała Marit
Dziewczyny weszły do pierwszego sklepu.
- No, to znajdź coś fajnego. Wybierz coś dla siebie - powiedziała z uśmiechem Kimiko
- Ty chyba żartujesz. Nic tu nie ma - mruknęła Spartanka
I tak opuściły pierwszy sklep.
Weszły do następnego. Jednak sytuacja się powtórzyła.
Podobnie w trzecim, czwartym, piątym ...
Po dziesiątej odmowie Japonce puściły nerwy.
- Tak to nic nie znajdziemy!
- A czy to moja wina, że nie ma chitonu?
- Nie wiem co to jest, ale masz szukać ciuchów, dzięki którym będziesz wyglądać jak ucywilizowany człowiek!
I wzięła Greczynkę za rękę, wciągnęła do pewnego butiku i wrzuciła do przymierzalni.
- To zrobimy tak: ja ci wybiorę ubrania, ty je przymierzysz i zobaczymy, jak to leży na tobie.
Nie czekała na odpowiedź, tylko zaczęła buszować.
W 5 minut skompletowała kilka strojów.
Pierwszy już podała Marit. Za chwilę z przymierzalni wyszła nastolatka w dżinsowej miniówce, czarnych legginsach i zielonej bluzce z napisem "I love Justin Bieber".
- Grr, nie! - skrzywiła się Kimiko - za dziecięco!
Drugi strój. Zielony dres, złote łańcuchy i żółta czapka.
- Za luzacko.
Trzeci strój. Biały top, czarny bezrękawnik z futrzanym kapturem i oliwkowa miniówka z falbankami (Inspiracja? Teledysk "All about us" ;p)
- Za ... nieważne.
Czwarty strój. Biały top w kwiatki, różowa spódniczka i białe kozaczki. Bogini nawet tego nie ubrała, tylko cisnęła kozakiem w Kim.
- Nie cierpię różu! - mruknęła z niechęcią.
Piąty strój. Czarne skórzane spodnie i ciemna koszula z AC/DC.
- Za metalowo - odpowiedziała Japonka.
- Ale to skórzane jest fajne ...
- Hmm ... To je zostaw. Mam pomysł co do nich.
Czyli była jednak nadzieja, że coś przypadnie do gustu naszej bohaterce.
Tokijka wróciła z białą bokserką i szarą kurtką. Podała Spartance.
Po przebraniu się wyszła z przymierzalni. Idealnie!
- Wyglądasz super! - przyznała Kim
- Nom, mi też się podoba - uśmiechnęła się Marit
Dobrały jeszcze buty - botki na obcasie (ok. 4 cm) w kolorze jej kurtki. Potem bogini spięła wysoko włosy w kucyk, a Kimiko zapłaciła za zakupy.
Nagle Japonce zadzwonił telefon. To Dojo z telefonu Raimunda.
- dziewczyny, wracajcie! Nowe Shen Gong Wu się uaktywniło!
Jak poprosił, tak zrobiły.
c.d.n.
